★ Rurki of course! ★
Rozmiar ma znaczenie
Umówmy
się: 48 - 50 mm – to za grube, a 40-42 mm to za dużo szczęścia...
Standardowa
rurka – taka, którą spotkasz na zawodach i na całym świecie to 45 mm – koniec
kropka. End the story.
Lubię się czasem zakręcić
Rurka
bez opcji obrotowej jest jak Sherlock Holmes bez Doktora Watsona, jak Spice
Girls bez Geri Halliwell. Po prostu nie da się tego zaakceptować ;).
Rurka cała czy w kawałkach?
Łączenia
to temat stary jak najstarsza szkoła Pole Dance w Warszawie... Otóż łączenia
czasem okaleczają co wrażliwsze ciała, potrafią się złośliwie wyszczerbić i
zrobić komuś krzywdę. Dlatego szkoły Pole Dance zachęcam do posiadania rurek
bez łączeń.
Kiedy rurka dotyka ciała
Proszki, „złoto“, chrom – co wybrać? Ile osób tyle gustów!
Mogę mówić tylko za siebie: proszkowych rurek nie znoszę, ponieważ robią
odparzenia na mojej delikatnej skórze. Rurki „złote“ moim zdaniem mają kiepską
przyczepność, ale wiem, że niektórzy lubią na nich ćwiczyć, bo mają alergię na
chrom.
Więc oto moja deklaracja: jestem zwolenniczką chromu i chrom
wielbić będę.
Mój
typ: chrom, 45 mm, statyczno-obrotowa bez łączeń :).
★ Ilość rurek (osób) na sali ★
Pole
Dance stało się dużym biznesem w związku z tym niektórzy pakują na
salę 8, 9, 10 i więcej rurek. A jak przekłada się to na komfort nauczania i
ćwiczenia? To już nikogo nie interesuje. A powinno!
Moim
zdaniem 6 rurek na sali to aż nadto – 12 osób to grupa jak najbardziej zdolna
się czegoś nauczyć. Przy grupie bliskiej 20 osób, które prześcigają się w
robieniu figur odwróconych to możesz dostać zawału kiedy jedna z nich
przypadkiem rąbnie głową o ziemię. Chaos i hałas – gwarantowane.
★ Koleżanka do rurki ★
Przyszłaś na pierwsze zajęcia i jesteś rozczarowana, że masz
koleżankę do rurki?
Nie powinnaś. Nasze rurkowe partnerki to największe
błogosławieństwo: przytrzymają kiedy trzeba, zrobią zdjęcie, wyjdą z nami
na kawę, a przede wszystkim pozwolą Twojemu ciału nie wykończyć się podczas
pierwszych kilku miesięcy trenowania. Wierz mi – gdybyś była sama na rurce
mogłabyś na drugi dzień nie wstać z łóżka i przeklinać dzień swoich
narodzin.
★ Materace ★
Nie wyobrażam sobie, żeby na sali nie było tyle rurek co
materaców. No sorry... ja rozumiem, że oszczędności i w ogóle, ale
bezpieczeństwo kursantek przede wszystkim! Lepiej spaść nawet na najcieńszy
materac, ale na materac!
★ Płyn i ściereczki ★
Jaki płyn? Najlepiej alkohol rozcieńczony z wodą, albo
taki do czyszczenia stali. No i czyste ściereczki do przecierania rurek. Czasem
koleżanka zapomni i wysmaruje się balsamem i jeżeli nie ma na sali dobrze odtłuszczającego
płynu trening jest zmarnowany...
★ Taki biały, magiczny proszek, który sprawia, że latasz... ★
Magnezja jest od tego, żeby zwiększyć przyczepność naszych
łapek i zahamować nadmierną potliwość. Polecam wszystkim, którzy mają
z tym problem. Nie polecam natomiast osobom z suchą skórą, bo tylko
sprawi, że jeszcze bardziej będziecie się ślizgać (to tak z doświadczenia
– jeżeli ktoś ma inaczej to niech się podzieli).
★ Poduszeczki/karimaty ★
Ja wiem, że to może wydawać się abstrakcyjne, ale poduszki
pod kolanka, albo inne miękkie dobrodziejstwa tego świata są bardzo przydatne,
podczas robienia pompek w trakcie rozgrzewki... Szczególnie jak ktoś ma
wrażliwe kolana. A ja mam wrażliwe kolana...
★ Prysznic... ★
Tego nie trzeba wyjaśniać, prawda?
★ Karty partnerskie ★
Cóż z punktu widzenia pospolitego zjadacza chleba,
studentki, mieszkającej w mieszkaniu o (powiedzmy sobie) raczej niższym niż
średnim standardzie postuluję, żeby jednak albo obniżyć ceny (prawie 300 zł za
karnet bije po kieszeni), albo nawiązać
współpracę z jakimiś bandyckimi organizacjami, które wyssą z Was
pieniądze, ale mi za to umożliwią ćwiczenie ;). Jestem egoistą i nie będę tego
ukrywać.
Co jeszcze przychodzi Wam do głowy?

Pompki na kolanach? A tfu! :D Ale programy partnerskie- jak najbardziej jestem na tak! :)
OdpowiedzUsuńPompki - każde dobre :).
OdpowiedzUsuńNie zgodzę się jedynie z koleżanką do rurki. Boleć - może i boli, ale to właśnie znaczy, że się nie obijasz ;) Jeśli chodzi o zdjęcia - są też koleżanki obok, a jeśli istnieje taka potrzeba, to moja trenerka zawsze mi pomaga - czy to w podtrzymaniu, czy właśnie w cyknięciu fotki. Jednak przy karnecie za 300 złotych byłabym oburzona, gdybym miała możliwość ćwiczyć tylko przez połowę czasu za który płacę.
OdpowiedzUsuńMoże i racja... Mimo wszystko jednak najbardziej ciekawe znajomości zawiązałam z koleżankami od jednej rurki i za nic w świecie bym tego nie oddała ;). We wpisie mówię o pierwszych miesiącach - wiadomo, że po tym warto mieć jedną rurkę dla siebie, jednak na początek nie byłabym aż tak wymagająca - ręce i nadgarstki muszą odpoczywać, bo łatwo o kontuzję...
OdpowiedzUsuń