niedziela, 19 kwietnia 2015

Bajka o tym jak Pole Dance zmieniło moje życie

Sylwetka



Cóż... o ile wcześniej bliżej mi było do Pań z reklam kosmetyków Dove. To teraz bałabym się zaczepić mnie na ulicy. Buchający tesotosteron i mięśnie większe od niejednego typa, sprawiają, że nie boję się nocą chodzić po warszawskiej Pradze... No może odrobinkę...




Jedzenie


Nie będę kłamać – obsesji na punkcie diety nie mam, a ilość mojej tkanki tłuszczowej nie wynosi 5%. Niemniej jednak przychodzi moment, w którym trzeba zmienić swoje przyzwyczajenia żywieniowe... Od jakiegoś czasu moje motto to: „KURCZAK, RYŻ I KREATYNA ZROBIĄ Z CIEBIE SKU***SYNA“ i powiem Wam, że nie najgorzej na tym wychodzę. A i warzywa zaczęłam jeść...


Życie towarzyskie


Upijanie się do samego rana i pobudka na totalnym kacu, zamienione na dobry trening i zakwasy następnego dnia? Biorę!


Faceci


Nie wiem jak Wy, ale odkąd trenuję Pole Dance nagle odzywają się do mnie dawno zapomniani koledzy z podstawówki, gimnazjum, liceum... Kiedy mówię w towarzystwie, że rurka, siniaki i w ogóle kocham się udręczać na treningu, nagle staję się najbardziej atrakcyjną laską na przestrzeni 10 kilometrów. 
Rurka ma  moc przyciągania. Facet, który widzi zdjęcie laski z treningu na Facebooku  dostaje ślinotoku i od razu kojarzy ją z filmem „Striptiz“, wkłada do szufladki z napisem „SEXY“.

Ale oni wiedzą... że na treningu  bliżej mi do spoconej świni niż do seksi kociaka...

Szpagat...


U mnie cały czas ta sama melodia: szpagatu jak nie było tak nie ma... Ale będzie, k**a będzie!





A co Pole Dance wniosło do Twojego życia? ;)


Wszystkie zdjęcia zamieszczone w tym artykule zostały bezczelnie skradzione z innych stron. Jeżeli któryś twórca poczuje się urażony – z góry przepraszam i proszę o wybaczenie.

3 komentarze:

  1. Nie było biców - są bice.
    Nie było rano dobrego humoru - jest dobry humor (biegam na rurkę na 8 rano).
    Nie było siniaków - jest cała masa siniaków! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. W kwietniu miałam już prawie szpagat na lewą nogę (bardziej rozciągnięta) , brakowało mi może 5 cm żeby się przyssać do ziemi i wtedy...naciągnęłam sobie coś między pośladkiem i udem :( i diametralnie cofnęłam się w moim strechingowym rozwoju :( :( :( Teraz na prawą nogę schodzę niżej niż na lewą, chociaż prawa to nie to samo i brakuje mi z 10 cm. Załamka. Pozdrawiam :) Fajny blog :)

    OdpowiedzUsuń