Sylwetka
Cóż... o ile wcześniej bliżej mi było do Pań z reklam
kosmetyków Dove. To teraz bałabym się zaczepić mnie na ulicy. Buchający
tesotosteron i mięśnie większe od niejednego typa, sprawiają, że nie boję się nocą
chodzić po warszawskiej Pradze... No może odrobinkę...
Jedzenie
Nie będę kłamać – obsesji na punkcie diety nie mam, a ilość
mojej tkanki tłuszczowej nie wynosi 5%. Niemniej jednak przychodzi moment, w
którym trzeba zmienić swoje przyzwyczajenia żywieniowe... Od jakiegoś czasu
moje motto to: „KURCZAK, RYŻ I KREATYNA ZROBIĄ Z CIEBIE SKU***SYNA“ i
powiem Wam, że nie najgorzej na tym wychodzę. A i warzywa zaczęłam jeść...
Życie towarzyskie
Upijanie się do samego rana i pobudka na totalnym kacu,
zamienione na dobry trening i zakwasy następnego dnia? Biorę!
Faceci
Nie wiem jak Wy, ale odkąd trenuję Pole Dance nagle odzywają
się do mnie dawno zapomniani koledzy z podstawówki, gimnazjum, liceum...
Kiedy mówię w towarzystwie, że rurka, siniaki i w ogóle kocham się udręczać na
treningu, nagle staję się najbardziej atrakcyjną laską na przestrzeni 10
kilometrów.
Rurka ma moc
przyciągania. Facet, który widzi zdjęcie laski z treningu na
Facebooku dostaje ślinotoku i od razu
kojarzy ją z filmem „Striptiz“, wkłada do szufladki z napisem „SEXY“.
Ale oni wiedzą... że na treningu bliżej mi do spoconej świni niż do seksi
kociaka...
Szpagat...
U mnie cały czas ta sama melodia: szpagatu jak nie było tak
nie ma... Ale będzie, k**a będzie!
A co Pole Dance wniosło do Twojego życia? ;)
Wszystkie zdjęcia zamieszczone w tym artykule zostały bezczelnie skradzione z innych stron. Jeżeli któryś twórca poczuje się urażony – z góry przepraszam i proszę o wybaczenie.
Wszystkie zdjęcia zamieszczone w tym artykule zostały bezczelnie skradzione z innych stron. Jeżeli któryś twórca poczuje się urażony – z góry przepraszam i proszę o wybaczenie.





Nie było biców - są bice.
OdpowiedzUsuńNie było rano dobrego humoru - jest dobry humor (biegam na rurkę na 8 rano).
Nie było siniaków - jest cała masa siniaków! :D
Zapomniałam o bicach <3 :D
OdpowiedzUsuńW kwietniu miałam już prawie szpagat na lewą nogę (bardziej rozciągnięta) , brakowało mi może 5 cm żeby się przyssać do ziemi i wtedy...naciągnęłam sobie coś między pośladkiem i udem :( i diametralnie cofnęłam się w moim strechingowym rozwoju :( :( :( Teraz na prawą nogę schodzę niżej niż na lewą, chociaż prawa to nie to samo i brakuje mi z 10 cm. Załamka. Pozdrawiam :) Fajny blog :)
OdpowiedzUsuń