poniedziałek, 23 marca 2015

8 dziwnych (ale prawdziwych) rzeczy, których nie wiesz o Pole Dance

1. Pole dancerki nie są do końca zdrowe...


Ok. Umówmy się pole dancerki nie są do końca normalne. Bo kto przy zdrowych zmysłach dobrowolnie ociera sobie skórę, nabija siniaki, obija kostki, skręca nadgarstki i jeszcze jest z tego dumny? No kto?

2. Mamy wbudowany pole dancowy radar


Mamy wbudowany system rozpoznawczy. Przykład: idę na jogę i widzę dziewczynę z pokaźnym siniakiem na przedramieniu. Mierzę ją wzrokiem i porozumiewawczo odkrywam swoje pole dancowe „trofeum“ i wiem, że ona wie, że ja wiem, że ona też trenuje. Jesteśmy pole dancowymi siostrami i mamy swój tajny język. 

3.     Jaramy się... sobą


Nieee.... wcale nie jest tak, że staję rano przed lustrem i napinam swoje bice. Po tym wcale nie oglądam swoich pięknie wyrzeźbionych ramion, wcale nie strzelam selfie mojego super kaloryfera. Kto tak robi? No na pewno nie ja i na bank żadna inna pole dancerka...

4.     Mężczyźni też trenują Pole Dance


Tak. Trenują. I są mega sexy! Piękne ciała, pasja i zaangażowanie - ohh za takiego to ja bym się wydała. To jednak smutne, że najbardziej atrakcyjni faceci jakich znam nie są hetero...

5.     Jesteśmy silniejsze od niektórych facetów


Z życia wzięte: ostatnio przyszedł do mnie mój współlokator i z błagalnym spojrzeniem podał mi słoik. Otworzyłam. Duma, samowystarczalność i napięte bicepsy - pełnia szczęścia :).

6. Rozmowy w szatni mogą nieco zaskoczyć...


Szatnia. Po treningu. Zapach spoconych ciał.

A: Nie smakuje mi ta odżywka białkowa.
B:  Polecam odzywkę z białka konopii.
A: Muszę koniecznie spróbować! Dzięki!

A: Co bierzesz?
B: BCAA
A: Ja mam tylko kreatynę...

7.     Wolimy wydać kasę na karnet niż na buty


Kobiety kochają zakupy, przechodząc koło pięknych butów słyszą cichy głos, nawołujący "mamo" i wydają swoje złotówki na kolejne piękne rzeczy. Pole dancerki natomiast, przechodząc koło pięknej pary butów, która próbuje je skusić myślą: "250 zł? Tyle co karnet. Wolę karnet". I idą dalej.

8.     Zajęcia Pole Dance nie są sexy



A teraz prawda i tylko prawda. Jeżeli przychodzisz na zajęcia pole dance po to, żeby nauczyć się machania dolną częścią pleców przy rurze, seksownych ruchów ciałem, obudzenia w sobie ukrytej wewnętrznej bogini (czy jakoś tak) to lepiej sobie daruj.
Pewność siebie?
Owszem, ale wynikająca z przełamywania własnych barier.
Seksapil?
Owszem, ale rodzący się z przeświadczenia, że masz teraz piękne, wysportowane ciało i pasję, którą kochasz.
Ruchy zwinnej kocicy?
Niekoniecznie, czasem będziesz wyglądać jak największa pokraka na świecie, najbardziej dumna i szczęśliwa pokraka ;).

1 komentarz:

  1. Po prostu zwijałam się ze śmiechu czytając Twoją pole dance historie. Ale przyznam szczerze dokładnie tak jest! Sama trenuje pole dance od 10 mcy, szłam z myśla zę naucze się sexy ruchów i bede powalać parkiety dyskotekowe. Niejednokrotnie demotywowały mnie siniaki, ale kiedy udało mi sie wykonac jakas figure od razu matywacja do przodu. Dodam iż jestem najstarszą uczestniczką bo prawie 40 dychy na karku :)) Ha widzac Twoje zdjecie obtartego naskórka dokladnie jakbym widziala swoja dłon po korkociagach. Ciekwi mnie mnie czy nadal trenujesz, jak potoczyła sie Twoja polo dancowa historia.
    Pozdrawiam Cie mega cieplo z życzeniami noworocznymi.
    Ania

    OdpowiedzUsuń