niedziela, 31 maja 2015

5 rzeczy, o których chciałabym wiedzieć zanim zaczęłam trenować Pole Dance

1. Szpagaty, sznurki i inne cuda nie robią się same... 


O ile przyrost masy mięśniowej przy odpowiednio dobranej porcji pole dancowych ćwiczeń „robi się sam“ to niestety nie można tego powiedzieć o rozciągnięciu... ok. 20 minutowa rozgrzewka nie uczyni Cię najbardziej gibką z gibkich ludzi jakich znasz... co więcej: jeżeli nap***dalasz ostro treningi to Twój przyrost masy mięśniowej prawdopodobnie będzie nieproporcjonalnie duży do rozciągnięcia i sprawi, że będziesz tylko bardziej spięta. Mięśnie będą twarde jak bicepsy Supermana, za to w ogóle nie rozciągnięte.

PLUS: Poznasz dzięki temu bardzo wielu bardzo miłych masażystów....

2. Masaż właśnie… 


 Na swój pierwszy masaż poszłam po naderwaniu przyczepu pomiędzy udem a pośladkiem. Trafiłam w ręce ukraińskiego czarodzieja, którzy pomylił nogi i zamiast prawej wymasował mi lewą, co skończyło się tym, że obie powinny pójść do wymiany. Swoją drogą: masaż po naderwaniu też nie był dobrym pomysłem... Wszystkim świeżokontuzjowanym polecam najpierw pójść na USG albo inne badanie i dowiedzieć się co właściwie się wydarzyło i co może pomóc. Do masażu wracając: od około pół roku regularnie oddaję się w silne ręce masażysty, ale już innego - sprawdzonego i certyfikowanego…

PLUS: Rozluźnisz spięte mięśnie i zrobisz coś dla siebie.

3. Ortopedzi 


Pole Dance to sport bardzo urazowy - nie oszukujmy się. Dlatego przejście się do lekarza jest czasem wskazane. Szczególnie jeżeli poczułaś, że coś „chrupnęło”, „trzasnęło” i boli dłużej i intensywniej niż powinno. Przy mojej pierwszej poważnej kontuzji chciałam być bohaterem na swojej rurze i zamiast pójść do lekarza chodziłam na treningi przez to cierpiałam o kilka miesięcy za długo. Tyle bólu i po co? Wystarczyło pójść do lekarza i dostać leki przeciwzapalne…

PLUS: Szybko rozpoznasz uraz i szybko się go pozbędziesz.

4. Dieta 


Nie będę ukrywać, że w tej dziedzinie daleko odbiegam od Pole Dancowych autorytetów… więc będę trochę jak ksiądz uczący o małżeństwie... Otóż dieta powinna być. Zdrowa najlepiej. I białka dużo. Zaprzyjaźnienie się z kurczakiem i indykiem to całkiem niezły sposób na wzmocnienie swojej tkanki mięśniowej, ale o diecie poczytajcie najlepiej tutaj: http://www.hellozdrowie.pl/

PLUS: Poczujesz się lepiej i zadbasz o ogólny kształt sylwetki.

5. Regeneracja 


Nie wiem jak Wy, ale ja dosłownie zachłysnęłam się Pole Dancem. To było jak miłość od pierwszego wejrzenia, jak spróbowanie Milki z Oreo, jak ujrzenie pierwszy raz Ryana Goslinga... TO BYŁO TO. A co się dzieje kiedy znajduje się właśnie to TO? Chcesz robić tego jak najwięcej: zawsze, wszędzie i bez przerwy. Tak właśnie było (i jest) ze mną. W szczytowym momencie chodziłam od poniedziałku do czwartku na zajęcia o 17:00, po tym na jogę, po tym znowu na dwie godziny na rurkę... Domyślacie się, że mój organizm domagał się odpoczynku. Efektywność spadła, a treningi przestały być już tak satysfakcjonujące... To ten moment kiedy należy powiedzieć STOP i dać sobie tydzień-dwa na regenerację. Chociaż może lepiej wcale do takich momentów nie doprowadzać...

PLUS: Wrócisz do treningów silniejsza i jeszcze bardziej zmotywowana :).


Wniosek na dzisiaj: DBAJCIE O SIEBIE w każdej sferze treningowego życia. Nie zaniedbujcie swoich mięśni, bo się upomną o swoje prawa, nie zaniedbujcie uszkodzeń, bo tylko uprzykrzą Wam życie, nie zaniedbujcie diety, bo skończy Wam się siła i moc, dajcie sobie trochę luzu i przyzwolenia na odpoczynek – nie zawsze musicie dawać z siebie wszystko. Nie bójcie się tez wydać trochę grosza na dobrego lekarza (oczywiście jeżeli macie taką możliwość) – zdrowie to ostatnia rzecz na jakiej powinnyście oszczędzać.

Niby takie oczywiste i takie proste a tak często o tym zapominamy….

Enjoy!

piątek, 8 maja 2015

Moja idealna szkoła Pole Dance powinna mieć

★  Rurki of course! 


Rozmiar ma znaczenie


Umówmy się: 48 - 50 mm – to za grube, a 40-42 mm to za dużo szczęścia...

Standardowa rurka – taka, którą spotkasz na zawodach i na całym świecie to 45 mm – koniec kropka. End the story.

Lubię się czasem zakręcić


Rurka bez opcji obrotowej jest jak Sherlock Holmes bez Doktora Watsona, jak Spice Girls bez Geri Halliwell. Po prostu nie da się tego zaakceptować ;).

Rurka cała czy w kawałkach?


Łączenia to temat stary jak najstarsza szkoła Pole Dance w Warszawie... Otóż łączenia czasem okaleczają co wrażliwsze ciała, potrafią się złośliwie wyszczerbić i zrobić komuś krzywdę. Dlatego szkoły Pole Dance zachęcam do posiadania rurek bez łączeń.

Kiedy rurka dotyka ciała


Proszki, „złoto“, chrom – co wybrać? Ile osób tyle gustów! Mogę mówić tylko za siebie: proszkowych rurek nie znoszę, ponieważ robią odparzenia na mojej delikatnej skórze. Rurki „złote“ moim zdaniem mają kiepską przyczepność, ale wiem, że niektórzy lubią na nich ćwiczyć, bo mają alergię na chrom.
Więc oto moja deklaracja: jestem zwolenniczką chromu i chrom wielbić będę.

Mój typ: chrom, 45 mm, statyczno-obrotowa bez łączeń  :).

★ Ilość rurek (osób) na sali 


Pole Dance stało się dużym biznesem w związku z tym niektórzy pakują na salę  8, 9, 10 i więcej rurek.  A jak przekłada się to na komfort nauczania i ćwiczenia? To już nikogo nie interesuje. A powinno!
Moim zdaniem 6 rurek na sali to aż nadto – 12 osób to grupa jak najbardziej zdolna się czegoś nauczyć. Przy grupie bliskiej 20 osób, które prześcigają się w robieniu figur odwróconych to możesz dostać zawału kiedy jedna z nich przypadkiem rąbnie głową o ziemię. Chaos i hałas – gwarantowane.

★ Koleżanka do rurki 


Przyszłaś na pierwsze zajęcia i jesteś rozczarowana, że masz koleżankę do rurki?
Nie powinnaś. Nasze rurkowe partnerki to największe błogosławieństwo: przytrzymają kiedy trzeba, zrobią zdjęcie, wyjdą z nami na kawę, a przede wszystkim pozwolą Twojemu ciału nie wykończyć się podczas pierwszych kilku miesięcy trenowania. Wierz mi – gdybyś była sama na rurce mogłabyś na drugi dzień nie wstać z łóżka i przeklinać dzień swoich narodzin.

★ Materace ★ 


Nie wyobrażam sobie, żeby na sali nie było tyle rurek co materaców. No sorry... ja rozumiem, że oszczędności i w ogóle, ale bezpieczeństwo kursantek przede wszystkim! Lepiej spaść nawet na najcieńszy materac, ale na materac!

 Płyn i ściereczki 


Jaki płyn? Najlepiej alkohol rozcieńczony z wodą, albo taki do czyszczenia stali. No i czyste ściereczki do przecierania rurek. Czasem koleżanka zapomni i wysmaruje się balsamem i jeżeli nie ma na sali dobrze odtłuszczającego płynu trening jest zmarnowany...

★ Taki biały, magiczny proszek, który sprawia, że latasz... 


Magnezja jest od tego, żeby zwiększyć przyczepność naszych łapek i zahamować nadmierną potliwość. Polecam wszystkim, którzy mają z tym problem. Nie polecam natomiast osobom z suchą skórą, bo tylko sprawi, że jeszcze bardziej będziecie się ślizgać (to tak z doświadczenia – jeżeli ktoś ma inaczej to niech się podzieli).

★ Poduszeczki/karimaty 


Ja wiem, że to może wydawać się abstrakcyjne, ale poduszki pod kolanka, albo inne miękkie dobrodziejstwa tego świata są bardzo przydatne, podczas robienia pompek w trakcie rozgrzewki... Szczególnie jak ktoś ma wrażliwe kolana. A ja mam wrażliwe kolana...

★ Prysznic... 

 

Tego nie trzeba wyjaśniać, prawda?

★  Karty partnerskie 

Cóż z punktu widzenia pospolitego zjadacza chleba, studentki, mieszkającej w mieszkaniu o (powiedzmy sobie) raczej niższym niż średnim standardzie postuluję, żeby jednak albo obniżyć ceny (prawie 300 zł za karnet bije po kieszeni), albo  nawiązać współpracę z jakimiś bandyckimi organizacjami, które wyssą z Was pieniądze, ale mi za to umożliwią ćwiczenie ;). Jestem egoistą i nie będę tego ukrywać.



Co jeszcze przychodzi Wam do głowy?